POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

Witajcie w roku 2019!

Mam małe deja vu. Rok temu w styczniu obiecywałam, że będę częściej tu zaglądać. A ostatni wpis poczyniłam w marcu. Wstyd! Dzisiaj nie obiecuję, ale mam nadzieję, że w tym roku będzie inaczej.

Bardzo modne w dzisiejszej blogosferze, a także na Instagramie jest mówienie o tym, że postanowienia noworoczne przechodzą do lamusa. Że robienie takich postanowień jest niedobre dla nas, dla naszej psychiki i samorozwoju. Wiecie co? Mam to gdzieś 🙂

Osobiście potrzebuję bodźca do zmian. I początek nowego roku jest dla mnie idealnym momentem.

Pamiętacie jak rok temu wzięłam się za siebie, przeszłam na dietę i zaczęłam ćwiczyć? Wytrzymałam do maja… Schudłam 9 kilo, co było dla mnie wielkim sukcesem, trzymałam się diety (5 posiłków dziennie, żadnych sklepowych słodyczy, fast foodów i słonych przekąsek) i byłam z siebie bardzo dumna.

I wtedy przyszedł maj, zamieszał w moim sercu – jak mówią słowa znanej piosenki Varius Manx… A jak maj to i grille, imprezy w plenerze, piwko w upalny dzień. I poszły konie po betonie… Zapomniałam o diecie, zapomniałam o ćwiczeniach. Tyłam i tyłam i tyłam… Nie wchodziłam na wagę, bo się po prostu bałam. Zrobiłam to dopiero tydzień temu. Byłam pewna, że przytyłam więcej niż schudłam i ważę jeszcze więcej niż przed rokiem. Okazało się, że nie przekroczyłam tej granicy. Chociaż niewiele brakowało, bo przytyłam prawie 8 kilogramów.

Jestem na siebie wściekła! Gdybym w tym trwała to byłabym dziś taaaaką laską 😉 No, ale nie ma co narzekać i wspominać tego co było. Jest nowy rok, nowe plany, nowe nadzieje 😀 Może ludzie w to nie wierzą, ale ja tak.

Zaczęłam wszystko od początku. Dokładnie tak samo jak przed rokiem. Zamówiłam na 5 dni catering od MaczFit, zapisałam się na siłownię z koleżanką z pracy. Siłownia jest po drugiej stronie ulicy od naszego zakładu, więc wymówek żeby tam nie chodzić jest naprawdę niewiele.

Minął tydzień. Na wadze – 2 kilo. Na siłowni byłam 4 razy i mimo, że jest niedziela, mam ochotę także dzisiaj pójść na trening. Kto wie, może po obiedzie 🙂 Jestem pełna motywacji i dobrych przeczuć. Czuję, że tym razem będzie inaczej. Mam taką nadzieję…

A jakie są Wasze noworoczne postanowienia? Robicie je? Czy jesteście jak większość blogerek i uważacie, że to kiepski pomysł?

POSTANOWIENIA NOWOROCZNE

3 POMYSŁY NA PYSZNE ZUPY KREM

Zostaw komentarz