Podróż poślubna. Kołobrzeg

Nasza pierwsza podróż poślubna była bardzo krótka. Ale i tak było super! Tydzień po ślubie pojechaliśmy nad morze. Kocham je jak nic na świecie!
W poniedziałek o 20:22 wsiedliśmy w pociąg do Kołobrzegu. Trasę miał mega dziwną, bo jechał przez całą Polskę. Z Krakowa, przez Radom, Dęblin, w Warszawie byliśmy po 3 godzinach(!), Toruń, Bydgoszcz, Gdańsk, Wejherowo, Słupsk itp. Na szczęście w naszym przedziale oprócz nas były tylko dwie osoby, więc mogliśmy się wygodnie rozłożyć i przespać całą podróż. Obudziłam się w Toruniu, a potem w Gdańsku – i aż mi się oczy zaświeciły! Kocham to miasto! O 9:00 trochę zaspani i zagubieni byliśmy już w Kołobrzegu. Wsiedliśmy w taksówkę, która zawiozła nas do hotelu. Piękne miejsce, blisko morza i parku. Jednak był mały minus… Był tam hotel i nic poza tym. Nie dojeżdżał tam żaden autobus, a do centrum było ok 3 km.
Doba hotelowa rozpoczynała się o 15:00, więc mieliśmy jeszcze 6 godzin! Zostawiliśmy bagaże na recepcji i poszliśmy nad morze. Piękny widok, ale wiało przeokropnie, więc postanowiliśmy pójść do miasta coś zjeść. Szliśmy, szliśmy, prowadził nas GPS w telefonie. Po 4 kilometrach miałam już dość. Pojawiła się Biedronka! Cywilizacja? 🙂 Idziemy, idziemy, jest miasto! Ale nie ma żadnej restauracji ani knajpki! A my jesteśmy głodni, padnięci i zmarznięci. Po 2 godzinach „spaceru” znaleźliśmy rynek i jedzenie! 🙂 Zjedliśmy, zwiedziliśmy rynek, ale byliśmy bardzo zmęczeni podróżą i marzyliśmy o basenach, jacuzzi i saunach, które czekały na nas w hotelu. Usiedliśmy na ławce w słońcu i… zasnęliśmy! 🙂 Niestety nie znaleźliśmy żadnego autobusu, który dowiózłby nas w okolicę hotelu. Ale wróciliśmy krótszą drogą, tylko 2,5 km.
Następnego dnia postanowiliśmy pójść do miasta plażą. Po 1,5 km doszliśmy do portu. Niestety, centrum miasta było po drugiej stronie i nie było jak przejść :/ Tak blisko a jednak tak daleko… Musieliśmy wrócić kawałek plażą i przejść parkiem. Tam znaleźliśmy przystanek autobusowy! Pojechaliśmy do centrum, wysłaliśmy pocztówki, poszliśmy do kawiarni, a potem zwiedzaliśmy port i latarnię morską. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Gdy wracaliśmy plażą do hotelu miałam ochotę się czołgać 😀 Zapowiedziałam, że następnego dnia nigdzie nie idę! Robimy sobie dzień SPA. Basen, jacuzzi, sauna i zabiegi. Rano okazało się, że nie mieliśmy innego wyjścia, bo lało. Ale i tak było super. A w piątek rano wstaliśmy, spakowaliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy na dworzec…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podróż poślubna. Kołobrzeg

Wesele, hej wesele!

Podróż poślubna. Kołobrzeg

Plener ślubny

Nowszy post

There are 4 comments

Zostaw komentarz